środa, 30 lipca 2014

18. Wypowiedzenie

Leon

Wsiadłem do samochodu, ocierając pojedyncze łzy, wypływające z moich oczy i zastanawiałem się, dlaczego ja jej nie wytłumaczyłem wszystkiego. Przecież to do cholery nie tak! Mogłem uciszyć ją w jakikolwiek sposób i powiedzieć całą prawdę, a teraz? Nie mam dziewczyny domu, nie mam nic!
Z całej siły uderzyłem w skórzaną kierownicę swojego samochodu, która, bądź, co bądź, nie była niczemu winna. To ja jestem skończonym kretynem i idiotom. Ale z drugiej strony, może dobrze się stało? Ja na nią nie zasługuję. Jest dla mnie za dobra, powinna znaleźć sobie kogoś innego, a nie takiego obiboka jak ja. Zawsze byłem powierzchowny, oceniałem ludzi po okładce, miałem gdzieś ich uczucia. Liczyłem się ja i moja przyjemność. Nic sobie nie robiłem z tego, że kogoś ranię swoim zachowaniem, a skrzywdziłem wiele osób, które w żadnym wypadku na to nie zasłużyły. Jestem śmieciem, który nawet nie nadaje się do recyklingu.
Tyle razy sobie obiecywałem, że nikt już nie będzie przeze mnie płakał, zwłaszcza ona, a co zrobiłem? Anioł, który jakimś cudem zbłądził i zamiast balować w niebie egzystuje tutaj, na naszej planecie wylewa swoje łzy przez moją osobę. Czy ja jestem tego warty? Nie. To zupełnie tak, jakby płakać nad rozlanym mlekiem. Czasu się nie cofnie, mleka się nie uratuje, a ja zawsze będę szowinistyczną świnią.
Kiedy w końcu doprowadziłem się do stanu, w którym można było prowadzić samochód, nie zagrażając życiu i zdrowiu innym, przekręciłem kluczyk w stacyjce, uruchomiając w ten sposób silnik. Spuściłem ręczny, wrzuciłem jedynkę, po czym włączyłem światła i patrząc w lusterko włączyłem się do ruchu. Pojechałem do swojego starego domu, w którym obecnie pomieszkuje Diego i Lara. Wiedziałem, że nie mogę jechać do Marco, ponieważ Fran już na pewno o wszystkim wie i nie dałaby mi żyć, a ja w tej chwili naprawdę nie mam ochoty na wysłuchiwanie jej ględzenia na temat tego, jakim złym jestem człowiekiem. Zupełnie jakbym sam o tym nie wiedział. Zdawałem sobie sprawę, że na pewno tego nie uniknę i jutro z samego rana będę miał delegację w gabinecie, a wtedy nie skończy się tylko na słowach. Cóż, wolałem jednak przeczekać do jutra i zgodzić się na tortury niż słuchać tego dziś. Przez całą noc może wymyślę sposób, w jaki przekonam wszystkich, że to tylko głupie nieporozumienie.
Kilkanaście minut później byłem na miejscu i niepewnie pukałem do drzwi swojego starego domu. Otworzył mi uśmiechnięty Diego, który kiedy tylko zobaczył moje podpuchnięte oczy i posępną minę otworzył szerzej drzwi, a uśmiech zniknął z jego twarzy.
- Stary, co jest? – Rzucił cicho, jakby bał się odpowiedzi. W jego głosie dało się wyczuć zdziwienie i coś na rodzaj strachu. Zupełnie jakby się o mnie martwił.
- Wyrzuciła mnie z domu. – Odparłem. – Mogę tu zostać na jakiś czas? Przecież jak pójdę do Marco to jego żona mi głowę urwie. – Spojrzał na mnie spojrzeniem, które mówiło wszystko. Skinąłem tylko głową, utwierdzając go w przeczuciu, że Vilu wszystko słyszała. Otworzył buzię, chcąc coś powiedzieć, ale zaraz po chwili zrezygnował. Wyszła Lara, która na mój widok zareagowała tak samo jak jej partner. W sumie, nie było, co się im dziwić. Na pewno wyglądałem strasznie. Diego rzucił coś do dziewczyny, ale nie bardzo wiem, co to było. Zupełnie ich nie słuchałem, pogrążając się we własnych myślach. Przerwało mi to dopiero uderzenie w ramię, a potem zostałem pociągnięty do samochodu po moje rzeczy. A więc się zgodzili i przynajmniej mam gdzie mieszkać. Jedno dobre, że nie muszę prosić o pomoc rodziców. Jak dobrze mieć przyjaciół.


Francesca

Od razu po pracy pojechałam do domu mojej przyjaciółki i zastałam ją w opłakanym stanie. Chusteczki walały się wszędzie, a Leona nigdzie nie było. Zajrzałam nawet do jego pokoju, ale i tam pusto, a dodatkowo opróżnione były jego szafki. Zostawił ją – pomyślałam, układając w głowie przemówienie, które wygłoszę mu jutro. Niech nie myśli, że ujdzie mu to płazem. Wróciłam do przyjaciółki, siedzącej w salonie w stercie chusteczek i usiadłam obok niej, przytulając ją mocno.
- Oszukał mnie – wychlipała, czym rozerwała moje serce. Nienawidziłam oglądać ją w takim stanie. Nie zasługiwała na to. Nikt nie zasługiwał. No w sumie kilka osób by się znalazło. Na przykład taki Verdas, ale nim to się zajmę jutro i będzie wyglądał dużo gorzej. Ostrzegałam go, że jak ją skrzywdzi to go wykastruję, więc teraz mam idealną okazję. Idiota! Spojrzałam na nią, chcąc pytać o to, co zrobił, ale sama zaczęła mi opowiadać wydarzenie, którego niestety była świadkiem. Miałam ochotę do niego pojechać i własnoręcznie wydłubać mu oczy, wyrwać wszystkie włosy, nie tylko te, które widniały na głowie, ale niestety nie wiedziałam, dokąd poszedł. Wykluczyłam swój dom, bo nie sądzę, aby sam mi się podsunął na talerzu. Nie jest samobójcą. Mógł pójść do rodziców, Diego, swojego starego domu, lub tam, gdzie chodził zwykle. Do klubu, a potem do jakiegoś hotelu, bądź mieszkania nowej panienki. Nie miałam zamiaru go szukać. Bardziej byłam potrzebna Castillo.
- Co masz zamiar zrobić? – Spytałam, a ona wzruszyła ramionami.
- Zrezygnuję z pracy. – Odparła po chwili, po czym spojrzała na mnie. – Dostarczysz mu wypowiedzenie? – Kiwnęłam tylko głową, a ona wstała, mamrocząc coś jeszcze pod nosem. Podeszła do drewnianej szafki, z której wyciągnęła długopis, kopertę i dwie kartki papieru. Usiadła przy stole, odsunęła obrus, aby jej nie przeszkadzał i chwyciła narzędzie służące do pisania. W prawym, górnym rogu napisała dzisiejszą datę, którą poprzedzała miejscowość, a nieco niżej, mniej więcej na środku drukowanymi literami wpisała słowo WYPOWIEDZENIE.
Kilka minut później złożyła podpis pod kilkoma słowami, które miały zakończyć jej pracę w VerdasCorporation. Już miałam się jej pytać, po co jest jej druga kartka, kiedy ponownie wpisała miejscowość i datę, ale zaczęła słowami Kochany Leonie. Odwróciłam wzrok, dając jej swobodę wyrażenia myśli, a następnie wstałam, kierując się do kuchni, gdzie wstawiłam wodę na kawę. W momencie, kiedy zadzwonił czajnik, oznajmiając mi, że woda już się zagotowała do pomieszczenia weszła Violetta i podała mi kopertę podpisaną jego imieniem. Wypiłyśmy razem kawę, której swoją drogą nie powinnam nadużywać i pojechałam do domu.


Leon

Z samego rana pojechałem do firmy, wiedząc, że kiedy jeszcze mieszkała sama i jeździła autobusami zawsze była wcześniej. Chciałem z nią porozmawiać i wszystko wyjaśnić toteż skoczyłem jeszcze do sklepu po jej ulubione łakocie- galeretowate cukierki z nadzieniem owocowym. Kupiłem ich cały zapas, wiedząc, że potrzebuję silnych argumentów by, choć na mnie spojrzała. Dojechałem windą na swoje piętro i ruszyłem do swojego gabinetu, który bezpośrednio łączył się z jej. Był oddzielony tylko drzwiami. Stanąłem zrezygnowany, kiedy okazało się, że tu nikogo nie ma, że jej nie ma. Cofnąłem się do recepcji, gdzie już była Frnacesca. Podała mi korespondencję i spojrzała na mnie pogardliwie.
- Jak mogłeś, Leon? – Usłyszałem, kiedy już odchodziłem. Stanąłem i zwróciłem twarz w jej stronę.
- Ale ja przysięgam, że to nie jest tak, jak to wygląda. To nieporozumienie. – Szepnąłem na tyle głośno, że mnie usłyszała, jednak nawet na to nie zareagowała. Westchnąłem, idąc do siebie.
Usiadłem przed swoim biurkiem, przeglądając koperty, kiedy zauważyłem moje imię pisane pochyłym pismem Castillo. Drżącymi rękoma otworzyłem kopertę, wyciągając dwie kartki. Niepewnie otworzyłem pierwszą, a słowo, świadczące o tym, że zrezygnowała z pracy zwaliło mnie z nóg. Uzmysłowiło mi, że ją straciłem. Łudziłem się, że jednak ją spotkam. Tu nie miałaby wyboru, musiałaby mnie widywać, rozmawiać ze mną i w ten sposób krok po kroku odzyskałbym jej zaufanie i pozwoliłaby mi się wytłumaczyć, a tak? Przecież ona mnie nie wpuści do domu! Zawołałem do siebie jej przyjaciółkę. Kiedy przyszła podałem jej kartkę.
- Wzywał szef? – Spytała chłodno, trzymając biały skrawek papieru i nawet na niego nie patrząc. Wiedziała? Walnąłem się w głowę. Przecież, że wiedziała. Jest dla niej jak siostra!
- Przekaż Violetcie, że tego nie przyjmuję. Ma urlop. Nie chcę żeby odchodziła.
- Co, teraz Ci jej brakuje? Jesteś egoistą, Leon! Ona nie chce tu pracować, a to wszystko przez Ciebie! – Wybuchła, a ja słuchałem wszystkiego w milczeniu.
- Fran! – Przerwałem w końcu. – Możesz mnie uderzyć, wykastrować tak, jak obiecałaś. Zrób ze mną, co tylko chcesz, ale ona ma wrócić. To jest tylko nieporozumienie! – Prychnęła tylko i odwróciła się na pięcie, mrucząc pod nosem, że nie warto sobie brudzić rąk. Zgadzałem się z tym. Po co miała odpowiadać za coś, co tak naprawdę od dawna mi się należało? Zniszczyłaby sobie tylko życie. Sobie, dzieciom i Marco. Ona miała rodzinę i nawet, jeśli bardzo chciała mnie zniszczyć nie mogła im tego zrobić.
Przypomniałem sobie po chwili, że w kopercie była jeszcze jedna kartka. Sięgnąłem po nią i od razu rzuciły mi się w oczy plamy, świadczące o tym, że autorka płakała, pisząc ten list. Po raz kolejny w tym dniu przekląłem siebie w duchu, zastanawiając się po co ja jeszcze żyję? Zacząłem czytać.

Kochany Leonie. Leonie.

                Piszę ten list, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że nie dałabym rady Ci tego powiedzieć prosto w oczy. Zawiodłam się na Tobie. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo mnie skrzywdziłeś. Ale czy Cię to w ogóle obchodzi?
                Czy chociaż raz, przez ten cały czas pomyślałeś o mnie? Czy po prostu zrobiło Ci się mnie żal po tym, jak zobaczyłeś mnie taką obnażoną, zranioną? A potem wszystko przyszło łatwo, prawda? Byłeś miły i osiągnąłeś swój cel, miałeś gdzie mieszkać, zaufałam Ci i zrobiłabym dla Ciebie wszystko. Tak, dobrze przeczytałeś. Wszystko. Byłam w Tobie tak zakochana, że podarowałabym Ci gwiazdę z nieba, gdybyś tylko o to poprosił. Byłam gotowa Ci się oddać, abyś zmazał ślady pozostawione na moim ciele przez Thomasa. A teraz? Cieszę się, że do niczego nie doszło.
                Żałuję tego, że pozwoliłam Ci się tak do mnie zbliżyć, żałuję tego, że pozwoliłam Ci na to, abyś mnie poznał, by potem zniszczyć mnie w najgorszy z możliwych sposobów.
                Zabiłeś mnie, Leon. Zniszczyłeś moje wnętrze, rozdeptałeś serce. Jesteś jeszcze gorszy od Thomasa, chociaż on zranił mnie w każdy możliwy sposób, to jednak zostawił serce. Zostawił ten narząd, który pozwala żyć w spokoju, a Ty wykorzystałeś moją sytuację i wyrwałeś tę pompę z mojej piersi, po czym rozdeptałeś ją na moich oczach, śmiejąc mi się w twarz.
                Nienawidzę Cię i nigdy Ci tego nie wybaczę.
                Nie chcę Cię więcej widzieć i chciałabym, abyś chociaż to uszanował.
                Teraz już wiem, że Twoje Kocham było tylko bujdą. Bajką, w którą pozwoliłeś mi uwierzyć, aby na końcu wykorzystać to przeciwko mnie. Słowo, które powinno być mówione szczerze, które powinno dawać radość sprawiło, że jestem w tym właśnie miejscu. Na samym dnie. Dziękuję Ci, mój przyjacielu.
                Kolejna sprawa, przez którą się nienawidzę. Nie mogę znieść myśli, że kiedykolwiek uważałam Cię za mojego przyjaciela, że kiedykolwiek uwierzyłam w to, że Ty jesteś inny, że te Panienki, które przewinęły się przez Twój gabinet to tylko pomyłka. Jakże byłam głupia. Teraz już wiem, że to ja jestem pomyłką. I naprawdę dziękuję Ci za to, że dowiedziałam się teraz, a nie po tym jak wylądowalibyśmy w łóżku, kochając się. Przepraszam. Jak bym Cię kochała. Ty byś mnie pieprzył, jak każdą swoją poprzednią partnerkę.
NIENAWIDZĘ CIĘ!
Violetta



~*~
Zgodnie z obietnicą jest rozdział ;D Kiedy następny to nie mam pojęcia ;D Nie będę przedłużać, bo nie mam na to siły. Jestem wykończona dzisiejszym dniem. 
Przepraszam za denną jakość.
             

38 komentarzy:

  1. Jak smutno
    Leon idioto weź się w garść i jej to wszystko wytłumacz.
    Czekam na next!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział, ale meeeega smutny :c
    No, no, no. Verdas, masz przerąbane.
    Ogarnij się i jej to jakoś wytłumacz, zrób wszystko !
    Czekam na next ;3
    Pzdr,Liv ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurwa... Ten list. :O Jezu ratuj leonette a nie ^^ sorki krótko ale Holiday :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wrócę później Słońce :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweetie co ja mogę powiedzieć ? Rozdział wspaniale napisany. Czytając go miałam łzy w oczach, co czytają zdarza mi się bardzo rzadko. Wspaniale dobierasz słowa przez co poradzę w depresję. A tak poważnie to masz wielki talent , a o tym chyba wiesz bo już Ci to mówiłam setki razy prawda ? Leon powinien od razu biec do Violetty i jej wytłumaczyć wszystko, a nie czekać jak książę na to , że mu wybaczy! Jak mógł coś takiego w ogóle powiedzieć, okey rozumiem , że kiedyś nie zbierała się zbyt kobiecość, ale no sory nie patrzy się na wygląd! To okropne! I przez tego bendzwała Viola cierpi ;( I jeszcze zrobił to wiedząc jak zranił ją Thomas !Ugh !!! Wszystko się we mnie teraz gotuje! Spalić go na stosie razem z tym Thomasem i będzie spokój !
      A tak przy okazji to pomysł na opowiadanie mnie męczy , ale nie wiem czy powinnam je napisać :/
      Całuję mocno,
      Cann :*
      Ps Mam nadzieję, że się jednak pogodzą :*

      Usuń
    2. Ps2 Zapomniałam. Zakazuję Ci mówić, że rozdział jest senny !!!! Zrozumiano ?!
      Cann :*

      Usuń
  5. Cudowny rozdział taki smutny ;(
    Nie wiem o co chodźi Leonowi że mowi że to nie tak, więc już czekam na kolejny rozdział ;*** Diego go przystanął i Fran zła hehe :D
    Buziaki do następnego <333

    OdpowiedzUsuń
  6. jejku :( smutne :( mam nadzieję że szybko ich pogodzisz :) już tak mało do końca rozdziałów zostało, a piszesz cudoooownie! Ale przecież to wiesz.. Także, byle szybko kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki cudowny *.*
    Leon, tu durniu! Masz mi wszystko wyjaśnić!
    I Violettcie, a nie będziesz teraz się nad sobą użalał.
    A ten list...
    Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest źle. Bardzo źle.
    Ale nie ma się co martwić :) Przecież w 20 rozdział była/jest planowana scena dla dorosłych, także mam nadzieję, że Leon zdąży do tego czasu wszystko Violi wyjaśnić.
    Krótko, bo jest tak jakoś cholernie wcześnie opiszę rozdział jednym słowem CUDOWNY!
    I z niecierpliwością czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Smutne :(
    Leon idź do Violetty i powiedz prawdę!
    Biedna Castillo ^_^
    List ...
    Czekam na kolejny !

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutne ;(
    Kurde noo Leon weź się w garść i jej wszystko wytłumacz!
    Ten list...
    Biedna Vilu...
    A rozdział ogółem cudny! Jak zawsze :D
    Czekam na next i w wolnej chwili zapraszam do siebie.

    Bella

    OdpowiedzUsuń
  11. Supccio.
    Zapraszam do mnie
    Tantotiempo.blog.pl
    R.

    OdpowiedzUsuń
  12. superowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  13. O ja cię ! Rozdział no coż BOSKI !
    Serce mi krwawiło kiedy czytałam list od Violetty ... z jej strony tak właśnie to wygląda..
    Uważam ,że Leon jest głupi ... mógł od razu walczyć i próbować się wytłumaczyć.. a głupek łudził się ,że ona pzyjdzie do pracy... teraz się zastanawiam co będzie dalej skoro nie przyjął jej wypowiedzenia...spotkają się... w sumie to pewne że się spotkają,ale w jakich okolicznościach.. ? czy Leon jej wytłumaczy .. ? Teraz z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ! Uwielbiam twój styl pisania.. to już 18 rozdział a sprawiasz że ta historia nam się nie nudzi tylko wprost przeciwnie świetnie podtrzymujesz napięcie... twoje pomysły są zaskakujące i powalające :) Jestem bardzo zadowolona ,że trafiłam na twój blog :) POZDRAWIAM,CAŁUJE I ŻYCZĘ WENY ! <3
    Agata :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Nqjlepszy!!!!
    Leon to idiota ale Violetta mogla chociaz posluchac wyjasnien nie to ze go bronie ale nie powinna odrazu wszystkiego rzucac
    Czekam na Nexta. :-*

    OdpowiedzUsuń
  15. Superoski! Leon na twoim miejscu pojachałabym do Vilu przywiązała ją do ściany zakleiłe usta i się tłumaczyła^•^

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, Leon, Leon....
    Masz jej to wytłumaczyć, rozumiesz?!
    Rozdział smutny, ale piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zajmuję.

    Nath, przepraszam, że z anonima, ale na tablecie nie mogę się zalogować -.p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kilkunastu dniach powracam, a to wszystko przez brak czasu. Na dodatek rodzina przyjechała, to nie wypada ciągle siedzieć przed komputerem.
      León zachował się jak buc, nie próbował niczego wyjaśnić, kompletnie nic. Zawiódł mnie tym, powiem szczerze, że myślałam iż jest bardziej "pomysłowy". Teraz w głowie mam mętlik. Skoro on nie przyjął wypowiedzenia, to ona... Mam dwie wersje, ale nie będę ich zdradzać, bo to tylko moje domysły.
      Z kolei cieszę się, że Diego (tak, jestem jedną z nielicznych osób, które lubią gościa) chce mu pomóc.
      Muszę przyznać, że czytając list napisany przez Castillo do swojego szefa wzbudził we mnie wiele emocji, a co gorsza wzruszył mnie, a ja nie lubię szlochać czy płakać.

      Pozdrawiam,
      Natalia :*

      Usuń
  18. OJ OJ TEN LEON !

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudo !!
    Czekam na next !! ~ Julka ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. niech Leon się potnie! A rozdział cud miud malina ;***** życze dużo weny! Ciao

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny rozdział !
    Biedna Viola bardzo mi jej żal , musi cierpieć :/// po raz kolejny zawód :/
    Leon weź się w garść człowieku i walcz o ukochaną !
    Genialnie to napisałaś ! <3
    Czekam cierpliwie na kolejne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wiem jakim sposobem nie skomentowałam poprzedniego rozdziału - ba, nawet go nie czytałam! Nie wiem, jestem głupia i tyle, co mogę więcej powiedzieć?
    Kochana, będzie krótko, bo mam do nadrobienia kilka blogów...
    Powiem ci tylko, że piszesz genialnie, a ja zazdroszczę ci talentu i dziękuję, że mogę czytać taką wspaniałą opowieść o Leonettcie mimo, że jakoś jej nie uwielbiam ;))
    Czekam na kolejny rozdział, kocham cię <333

    OdpowiedzUsuń
  23. Boski rozdzial.. Mam pytanko czy bedzie kontynuacja os o przedszkolakach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będzie, ale nie umiem powiedzieć kiedy. ;)

      Usuń
  24. ale wy jesteście tępi! Rozdział jakby pisała go jakaś krowa! Najwyraźniej pisała go krowa! Rozdział jest Fuu... Cały blog jest na 100% gupi! Niech ta debilka go usunie! Kto się zgadza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. witajcie to znowu ja. Chcę was zawiadomić iż hejt nie jest bez powotu mianowicie prowadze ankiete internetową ptd: Co zrobić z hejterem? Mam nadzieje że nikogo nie uraziłam a rozdział i blog świetmy! Kocham

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście, jeżeli hejt jest uzasadniony to biorę go pod uwagę, jeżeli nie, to go po prostu ignoruję, ewentualnie sama pocisnę, a uwierz u Ciebie mogłabym się doczepić do ortografii ;D
      To tyle, jeśli chodzi o mnie. Moim zdaniem krytyka powinna być uzasadniona, jeżeli nie jest to znaczy, że jest nieprawdziwa, a przez hejtera przemawia zazdrość. :D

      Usuń
  27. Droga Cendy zgadzam się z tobą. A moja ortografia. Po 1 pisze z telefonu a po 2 nikomu nie mówię ale jestem dysortografem!

    OdpowiedzUsuń
  28. Słoneczko Ty moje, wróciłam w końcu, ale niestety bo tych kilometrach jestem padnięta, więc pozwól, że tylko zajmę sobie miejsce. <3
    Ściskam. ;*

    OdpowiedzUsuń
  29. I to przekreślone "Kochany Leonie."...
    Rozdział wspaniały!
    Haha, wykastrować Leona!
    Nie, w życiu, tyle bólu...
    Ale ta Leonetta... No cóż.
    Cudowny rozdział!
    Kiedy kolejny?

    Wpadnij: http://violetta-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedy będzie dostępny rozdział 19?

    OdpowiedzUsuń
  31. Neeeeeeeeeeeeeeeeext!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy