piątek, 28 sierpnia 2015

OS Leonetta. "Przedszkolaki w akcji." cz.3 Współautorka Suzy



OS pisany z Suzy, z bloga I will always love you, która obecnie jest dostępna tylko na blogu Przyjaźń, czy miłość?

Swoją drogą Suzy kazała Wam podziękować, że przez to, że była nieuchwytna nikt jej nie torturował za to, że tak długo pisała swoją część. Myślę jednak, że każdy jej to wybaczy.

A teraz mam zaszczyt zaprosić Was na długo wyczekiwaną trzecią już część OS, który przyjął się bardzo dobrze, co z pewnością zaskoczyło i mnie i Zuzkę. Jesteście świetni i to wielka przyjemność pisać dla takich czytelników jak Wy. Nie mam pojęcia, kiedy pojawi się kolejna część. Zaczyna się rok szkolny i akademicki, a oprócz tego zaczynam pracę już na stałe w Gimnazjum. Także, jeżeli ktoś coś chciałby wiedzieć, gdzie się z czym udać u siebie w szkole to pisać śmiało. Skończyłam i Gimnazjum i Liceum, a teraz nawet pracuję w tym pierwszym, więc z pewnością w razie problemów pomogę, bynajmniej będę się starała.
Nie przedłużam już, tylko zapraszam do czytania!
Candy.

PS Nie mam pojęcia, dlaczego skoro tekst jest jednolity przy edytowaniu, po opublikowaniu niektóre dialogi są od akapitu, a niektóre nie. ;/ Coś mi ostatnio blogger świruje. Jak nie to to sobie tła robi ;/

środa, 29 lipca 2015

22. Tak. cz.2

Violetta
Wstałam momentalnie z kolan Federico, widząc minę mojego narzeczonego. Nie był zadowolony, to fakt. Ale jak mógł być skoro siedziałam na kolanach u innego, obejmowałam go, a on mnie, a oprócz tego najwyraźniej świetnie się bawiliśmy. Cóż, naprawdę świetnie się bawiliśmy. Zawsze tak było, odkąd tylko pamiętam.
- To jest właśnie Leon – wyjaśniłam brunetowi, który teraz też wstał i podszedł do mojego partnera, podając mu rękę. – A to Federico. Chłopak Ludmiły, a mój…
- Kochanek? – Przerwał mi, ściskając rękę mężczyzny. – Nie lubię trójkątów. Mogłaś mi powiedzieć, że z kimś kręcisz zanim przyjęłaś oświadczyny – wyrzucił rozczarowany, a Federico chciał już coś powiedzieć, obronić się, ale mu nie pozwolił. Wycofał się bez słowa i zamknął w swoim gabinecie. Usłyszałam ciche przepraszam, ale machnęłam ręką, mówiąc, że nie ma się tym przejmować, że to załatwię i wszystko będzie dobrze. Na końcu dodałam, że wracam za chwilę. Wzięłam oddech i bez pukania weszłam do gabinetu. Kiedy spojrzałam na Leona aż się cofnęłam. Z jego spojrzenia uciekła cała radość. Był swoim cieniem. Znowu. Zaśmiałam się i podeszłam bliżej, po czym utorowałam sobie drogę do jego kolan i usiadłam wygodnie.

piątek, 17 lipca 2015

OS Leonetta. "Żyjąc złudzeniami" cz. 2

                W poprzedniej części:
Violetta wiodła szczęśliwe życie. Miała rodziców, narzeczonego i spodziewała się dziecka. Wydawało się, że była kochana. Jedyna córka, oczko w ich głowie. W jednej chwili wszystko uległo zmianie. Pojawiła się Natalia i Vilu straciła wszystko. Okazało się, że w dniu ich urodzenia doszło do pomyłki i noworodki zostały podmienione. Natalia wychowała się w rodzinie, w której nigdy się nie przelewało, ledwie wiązali koniec z końcem. Panna Castillo wręcz odwrotnie. Mogła mieć wszystko, co chciała, toteż kiedy Natalia jakimś cudem dowiedziała się o sytuacji postanowiła odnaleźć biologicznych rodziców i odzyskać to, co się jej należy. Nie patrzyła przy tym na to, że krzywdzi innych, że Viola nie jest niczemu winna. W jednej chwili jej rodzice potraktowali ją, jakby nigdy jej nie kochali, bo czy można wyrzucić na bruk dziecko, które się wychowało? O którym od początku się myślało, że to ich wymarzona od wielu lat córka? A Tomas? Znali się od najmłodszych lat, zawsze go wspierała, była obok, a on? Potraktował ją jak śmiecia. Pobił, w wyniku czego straciła ich dziecko.
Od swoich rodziców dostała mieszkanie w kamienicy, która raczej nie zachęca, rozpoczęła pracę w miejscu, gdzie jeszcze niedawno spędzała czas z rodzicami, przyjaciółmi i kuzynem. Walczy. Walczy o to, aby pokazać wszystkim, że potrafi, ale jest jej często. Nastrój poprawia jej Federico, ukochany kuzyn.

***

poniedziałek, 13 lipca 2015

Informacja

Witam Was po jakże długiej i spowodowanej tylko i wyłącznie przeze mnie przerwie!

Od czego by tu zacząć? Na przeprosiny niby nigdy nie jest za późno, ale prawdę powiedziawszy jest mi po prostu wstyd. Nieco się zawaliłam. Jednak praca i studia robią swoje. Na szczęście od środy przechodzę na pół etatu to będzie lajt. Nawet nie wiecie, jak tęsknię za szkołą. Uwierzcie mi na słowo i nie narzekajcie, niech te lata trwają jak najdłużej, bo lżej już nigdy nie będzie ;/
Nie mniej, nie chciałam pisać o tym. Cóż, sesję zakończyłam z dwoma poprawkami, jednak tydzień na tak obszerne przedmioty to za mało. Nie mniej poprawkę mam dopiero we wrześniu, więc ze spokojem powoli zacznę się uczyć, codziennie po trochu i nikt tego nie odczuje, a mi wyjdzie na dobre.

Kiedy się coś pojawi? Prawdę powiedziawszy nie wiem. Ale... Dziś w pracy znalazłam chwilę i zaczęłam pisać kolejną część OS "Żyjąc złudzeniami", także zainteresowanych odsyłam do zakładki z jednorazówkami, zaraz uzupełnię ją o pierwszą część, gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć. ;) Sądzę, że to pojawi się jako pierwsze. Potem rozdział a następnie najprawdopodobniej nowy parcik, na który ostatnio zrodził się pomysł w mojej głowie.

Jeśli chodzi o kolejną część Przedszkolaków to tak jak mówiłam, póki co pytanie nie do mnie. Aczkolwiek widziałam, że na którymś z blogów Suzy coś się pojawiło, więc być może i OS wróci do łask, jeśli nie to wystąpię do niej z prośbą, abym dopisała to, co jej brakuje i byśmy wróciły do wspólnego pisania, bo tak chyba łatwiej idzie, co Suzy? :D

Także ten, to chyba wszystko. Plany na najbliższe dwa tygodnie znacie. Mam nadzieję, że Żyjąc złudzeniami uda mi się dokończyć jeszcze w tym tygodniu, jeśli nie to wstawię to zaraz w poniedziałek. Wtedy na czwartek (23.07) zaplanowałabym rozdział i nowość na poniedziałek(27.07)

Teraz już oficjalnie, bez owijania w bawełnę, bardzo Was przepraszam. Zawiodłam i Was i siebie. I pewnie zrobię to jeszcze nie raz, dlatego też będę dążyła, aby jak najwięcej napisać przez te wakacje i jak najszybciej skończyć tę historię, a potem zająć się być może jednorazówkami, kiedy będę miała chwilę. Zobaczymy, daleka przyszłość. 

Pozdrawiam Was serdecznie i do kolejnego wpisu!


PS Tak szczerze, łapka w górę, kto jeszcze jest?

Candy.

niedziela, 3 maja 2015

22. Tak cz.1

Leon
Wstałem rano, wyłączając szybko budzić, aby nie zbudzić jej za wcześnie. Chciałem sprawić jej niespodziankę i przygotować śniadanie do łóżka, albo przynajmniej przygotować wszystko na dole, jeśli nie zdążyłbym przynieść wszystkiego na górę. Spojrzałem jeszcze na śpiącą ukochaną i uśmiechnąłem się do siebie. Odgarnąłem delikatnie włosy, które opadały jej na policzek, a mój uśmiech automatycznie się poszerzył. Musnąłem delikatnie jej policzek i przygryzłem wargę. – Jest piękna – pomyślałem – i cała moja – dodałem szeptem i spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę piątą czterdzieści sześć. Przeciągnąłem się, po czym usiadłem, rozglądając się za bokserkami lub walizką, skąd mógłbym je wyciągnąć. Zakląłem, kiedy żadnej z tych rzeczy nie mogłem zlokalizować i wstałem zupełnie nagi, poszukując walizki. Znalazłem ją po kilku chwilach. Otworzyłem ją i wyciągnąłem potrzebne na dziś rzeczy. Wciągnąłem na siebie czarne bokserki z białym napisem, mówiącym o tym, że jestem świetnym kochankiem. Resztę zaniosłem do łazienki i w podskokach zszedłem po dębowych schodach, kierując się do kuchni. Otworzyłem na wstępnie drzwi od białej jak śnieg, chociaż już wiekowej lodówki i wyciągnąłem z niej kozie mleko. Szybko odszukałem kakao i garnki. Przelałem mleko do srebrnego naczynia i ustawiłem je na gazie. Następnie zabrałem się za przygotowywanie grzanek, mieszając od czasu do czasu białą ciecz, aby się nie przypaliła, co niestety w moim przypadku było bardzo prawdopodobne. Z ciepłych, zarumienionych grzanek wyciąłem serduszka i posmarowałem je czerwonym dżemem o smaku truskawki. Uśmiechnąłem się do siebie, zjadając okruchy, aby nic się nie zmarnowało.  
Wyłączyłem gaz i rozlałem mleko do wysokich szklanek z motywem jakiś ciast. Dodałem do tego kakao i miód, po czym zamieszałem dokładnie i z lodówki wyciągnąłem bitą śmietanę i zaaplikowałem ją na górę. Na sam koniec posypałem to kakałem, chcąc, aby i ta posypka wyszła w kształcie serca, ale się nie udało. Nie jestem ideałem, niestety. Westchnąłem i przygotowałem resztę grzanek, po czym ułożyłem wszystko na srebrnej tacy, którą znalazłem w szafce z garnkami. Jak dobrze, że Vilu miała wszystko poukładane w szafach, których dużo nie było. Z czasem myślę, że tego dojdzie, bowiem mam zamiar o to zadbać. W końcu teraz będzie tego więcej. W końcu teraz jest nas dwoje, a za jakiś czas być może będzie nas więcej.  Wziąłem wszystko i ruszyłem do sypialni szatynki, modląc się, aby nie oblać się gorącym kakałem i nie porozrzucać tostów.
Kiedy wszedłem do pokoju, zauważyłem, że moja księżniczka i już nie śpi, tylko siedzi na łóżku owinięta w białe prześcieradło. Uśmiechnąłem się do siebie.

Obserwatorzy