piątek, 11 kwietnia 2014

OS Leonetta. "Zakład" cz.1 & miesiąc bloga



Dla tych, którzy przez ten miesiąc tu byli, czytali, komentowali. Dla tych 20 obserwatorów. Po prostu dla Was. Dziękuję! <333
 Życzę miłej lektury.


Ona – cicha, pomocna, uczynna, pochodząca z bardzo ubogiej rodziny prymuska. Jej rodzice są po rozwodzie, matka ma wszystko gdzieś. Obiekt kpin elity. Ma tylko dwie przyjaciółki.
On – przystojny, arogancki nieuk. Elita to on, on to elita. Wraz ze swoją świtą uprzykrza życie Castillo i wszystkim tym, co starają się być dla niej mili. Bawidamek, który uwielbia alkohol i dobrą zabawę.

Chemia.
- Verdas, znowu jeden! – Ryknął nauczyciel aż, co niektórzy podskoczyli na krześle. – Jak tak dalej pójdzie to nie zdasz do następnej klasy! – W odpowiedzi usłyszał tylko prychnięcie swojego ucznia, więc bez dodatkowych i zbędnych w tym przypadku słów wrócił do wpisywania ocen. – Castillo pięć. Znowu zapomniałem przygotować dla Ciebie zadania dodatkowego, gratuluję – pochwalił dziewczynę pedagog, a w klasie rozpoczęły się szepty. Vilu pozornie nie przejmowała się nimi, jednak w środku, bardzo głęboko, bolały ją słowa znajomych, chociaż była do nich przyzwyczajona. Od kilku lat to samo, jakby to była jej wina, że pochodzi z biednej rodziny, że chce się wyuczyć, aby jej potomstwo nie musiało przechodzić przez to, co ona. Wsparcie otrzymywała tylko od swoich przyjaciółek. Camila i Francesca to jedyne osoby w szkole, które nie uprzykrzają jej życia, a wręcz starają się jakoś pomóc. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że Fran to siostra Leona, który najbardziej z wszystkich osób w szkole dręczy szatynkę.
Violetta ze względu na problemy finansowe chodziła w starych rzeczach, które zostały jeszcze po jej matce, lub ciotce. Czasami dostawała coś od przyjaciół, ale to oddawała młodszej siostrze by, chociaż ona nie musiała przechodzić tego, co starsza Castillo. W szkole każdy znał sytuację, bo dobre wieści szybko się rozchodzą, a pomimo to wszyscy nabijali się z pocerowanych i spranych rzeczy dziewczyny. No cóż, kwestia wychowania, a je wynosi się przede wszystkim z domu.


Dob­re wycho­wanie po­lega na uk­ry­waniu te­go, jak wy­soko człowiek ce­ni sam siebie, a jak nis­ko - innych.*

Zadzwonił dzwonek, jak zwykle wyszła ostatnia z klasy, a na korytarzu czekały już na nią dziewczyny. Niestety niedane jej było spokojne wyjście z pomieszczenia, bowiem już w drzwiach ktoś podłożył jej nogę powodując, że się przewróciła i poobijała kolana, a książki, które trzymała znalazły się rozsypane na podłodze.
- Oo, czyżby pokraka nie umiała chodzić? – Usłyszała kpiący, męski głos i powoli zaczęła się podnosić powstrzymując łzy, które zebrały się w jej oczach. Zauważyła, że chłopak schylił się i podniósł jej pamiętnik nim zdążyły to zrobić dziewczyny. – Proszę, proszę. Co my tu mamy? Jak mi przykro, że nie jest zamknięty. – Zaśmiał się, a wraz z nim reszta jego świty. – „Znowu to samo. Nie patrzą na to, że robią mi przykrość. Nie mam pojęcia, co ja im takiego zrobiłam, że mnie tak nienawidzą. Przecież to nie jest moja wina(...)Nawet Leon, który pomimo to nie jest mi obojętny. Ciągle pamiętam jak kiedyś się przyjaźniliśmy. Co się wtedy wydarzyło. Mam z nim najpiękniejsze wspomnienia w życiu, z chwil, kiedy jeszcze byłam szczęśliwa. A teraz on zmienił moje życie w piekło. Czym ja sobie na to zasłużyłam?” – Przeczytał na głos i przewertował kilka kartek wstecz. – „Są jak bydło, niewychowane bydło. Gdybym była taka jak oni to życzyłabym im, aby przekonali się na własnej skórze jak to jest. Nie znają życia. Sądzą, że pieniądze załatwią wszystko. Banda niewychowanych idiotów! Mam dość.” – Już chciał czytać dalej, ale siostra w końcu wyrwała mu zeszyt. Spojrzał na stojąca już dziewczynę, która w tej chwili nie kryła łez i po chwili odbiegła, a jej przyjaciółki za nią.
- Jesteś idiotą! Wszyscy jesteście! – Usłyszeli jeszcze krzyk panny Verdas, ale nie bardzo ich to obeszło.

***

Violetta nie poszła na następną lekcję, ale wysłała na nią dziewczyny. Były jedynymi osobami, które dałyby jej notatki. No i nie chciała, aby one przez nią traciły zajęcia. Chciała też pobyć przez chwilę sama. Udała się do pobliskiego parku i usiadła na pierwszej lepszej ławce. Siedziała tam tak długo aż w końcu się uspokoiła i wróciła na lekcje. Nie chciała dać im tej satysfakcji. Poszła się usprawiedliwić do nauczycielki, z którą lekcje mieli przed chwilą. W drzwiach minęła się z resztą klasy.
Ku jej zdziwieniu, kiedy wychodziła czekał na nią Leon.
- Mam nadzieję, że nic nie powiedziałaś, idiotko – warknął podchodząc bliżej. Castillo odruchowo chciała się cofnąć, ale natrafiła na ścianę. Verdas był już bardzo blisko.
- Wszystko w porządku? – Usłyszeli nagle zza pleców chłopaka głos nauczyciela, który pokrzyżował Verdasowi plany i nie mógł powiedzieć tego, co chciał.
- Tak. – Odpowiedział krótko, a profesor spojrzał na dziewczynę, która pod wpływem przeszywającego spojrzenia chłopaka niepewnie skinęła głową. Wychowawca wzruszył ramionami i odszedł, a Leon ponownie spojrzał na dziewczynę – pamiętaj – syknął przy jej ustach i odszedł.

Tydzień później. Chemia.
- Leon, tak nie może być! Za dwa tygodnie kończymy semestr, a Ty nie masz żadnej oceny pozytywnej! Violetta! Pomożesz mu.
- Ale… – próbowali protestować, ale nauczyciel nie dał się przekonać.
- Nie ma innej możliwości. Jeżeli mu nie pomożesz – zwrócił się do Violetty – on obleje, a Tobie pojadę po ocenie. Szacunek i pomoc przede wszystkim. – Zawsze to powtarzał, a że wiedział, w jakich stosunkach żyje ta dwójka to postanowił zacząć działać. Albo będzie lepiej, albo gorzej, o ile to w ogóle możliwe, w co szczerze wątpił. Według niego gorzej już być nie mogło…
- Dzisiaj po lekcjach w bibliotece – oznajmił chłopak po lekcjach i odszedł nim zdążyła coś odpowiedzieć. Zdziwiło ją to, że wiedział, że w szkole jest w ogóle coś takiego jak biblioteka. Ciekawe czy wie gdzie jest czy będzie musiał się kogoś zapytać.

***

Czekała już piętnaście minut zastanawiając się jak to będzie wyglądać. Przecież on jej nienawidzi. No i nie wiedziała czy ona sama będzie potrafiła siedzieć spokojnie biorąc pod uwagę to, co jej robi. Spojrzała na zegarek i pokręciła zrezygnowana głową. „Świetnie się zaczyna”, pomyślała i zaczęła się zbierać. W drzwiach spotkała się z Verdasem. Spojrzała na niego zdezorientowana i bez słowa wróciła do stolika. Nie chciała kolejnej kłótni, więc wyciągnęła swoje notatki i usiadła oczekując, że chłopak jakoś to wszystko zacznie. Czy wymagała za dużo? Chyba tak, bo przez następne dziesięć minut milczeli.
- Spóźniłeś się – szepnęła w końcu, a ten spojrzał na nią jak na idiotkę. – Więc – zaczęła już głośniej, – z czym masz problem?
- Z wieloma rzeczami. – Chciał powiedzieć, że jego jedynym problemem jest ona, ale się powstrzymał. – Nie rozumiem, o co chodzi z tym strącaniem – wyjaśnił. – Nie rozumiem, od czego zależy czy reakcja zajdzie czy nie. – Westchnęła z uśmiechem.
- To przecież łatwe. – Uśmiechnęła się niepewnie, a on ku zdziwieniu obojga odwzajemnił uśmiech. – Wytłumaczę Ci to dzisiaj i jutro możesz iść poprawić ostatnią kartkówkę. A jak dobrze pójdzie to wyjaśnię Ci jeszcze zobojętnianie i hydrolizę. Robi się podobnie, a z tego był sprawdzian. Będziesz miał już dwie oceny z trzech możliwych poprawione.
- Super. – Skwitował, a Castillo wyciągnęła z podręcznika tablicę rozpuszczalności i układ okresowy. Zaczęła mu tłumaczyć, które wodorotlenki są mocne, a które słabe. Tak samo z kwasami. Było to potrzebne do zapisu jonowego. Potem tłumaczyła mu, że reakcja nie zachodzi, kiedy oba produkty są rozpuszczalne. W końcu jak sama nazwa mówi to jest strącanie, a więc w wodzie musi się wytrącić osad. Tłumaczyła mu, więc jak to się sprawdza w tablicy rozpuszczalności. Chłopak bardzo szybko wszystko łapał, a o to, czego jeszcze nie rozumiał się pytał. Szatynka stwierdziła, że jednak nie jest taki głupi jak myślała. Pokusić się można nawet o stwierdzenie, że jest inteligentny. Ale co z tego, skoro jest pusty? I zapewne jutro wszystko wróci do normy, znowu będzie nią pomiatać, a ta nić porozumienia, którą właśnie nawiązali zostanie brutalnie zerwana.

***

Przyjaciółki siedziały w domu brunetki i zawzięcie dyskutowały o ostatnich wydarzeniach. Było im szkoda Violetty, nie rozumiały tego, jak ludzie mogą być aż tak okrutni. Nie umiały sobie tego wytłumaczyć. Wychowanie wynosi się z domu, więc jak wytłumaczyć rodzeństwo Verdas? Bliźniacy, mieszkają razem, mają pełną, kochającą się rodzinę, muszą przestrzegać tych samych zasad, rodzice mają w stosunku do nich takie same oczekiwania, a jednak Francesca potrafi się zachować, jest zdolna do uczucia, przyjaźni, współczucia, a Leon? Leon to jej przeciwieństwo. Dziewczyny traktuje przedmiotowo, przyjaciół ma takich, jakich ma, nigdy się nie zakochał, tak przynajmniej utrzymuje, jednak wszyscy, którzy go tak naprawdę znają wiedzą, że to nie jest prawda. Kiedyś był zakochany, a może nadal jest? Brunetka sądziła, że w momencie jakichkolwiek schodów szatyn zostanie sam. Z całej zgrai znajdzie się może jedna osoba, która mu pomoże. Osoba, którą znają od małego, z którą się naprawdę przyjaźnili dopóki to słowo nie zmieniło swojego znaczenia. Gdy tak dyskutowały usłyszały dzwonek do drzwi, a po chwili krzyk pani Veronici, że przyszedł Federico.
- Twój Kochaś przyszedł – zaśmiała się Cama i zaczęła się zbierać by nie przeszkadzać zakochanym. Niech spędzą trochę czasu ze sobą. Cieszyło ją szczęście przyjaciółki i to, że jej się układa. Chociaż jej. Na tym polega przyjaźń. Przyjaciel to taka osoba, która jest zawsze obok. Nie ważne czy chodzi o chłopaka, rodzinę czy kredkę do oczu. W każdej sytuacji Cię wesprze, wysłucha, pomoże. Poda chusteczkę, gdy zajdzie taka potrzeba lub po prostu razem z Tobą pomilczy. W przyjaźni, tak jak w miłości powinniśmy wyzbyć się egoizmu. Słowo ‘ja’ powinniśmy zastąpić ‘my’, nie powinniśmy zazdrościć, cieszyć się z krzywdy, ale radować się ze zwycięstwa. I tego dużego i małego, bo każdy nasz sukces jest naszym zwycięstwem.
Ucałowała policzek przyjaciółki i jej chłopaka, który właśnie wszedł do pokoju i wyszła życząc im dobrej zabawy.
Zadowolony chłopak podszedł do ukochanej, która miała zmarszczone czoło, a to świadczyło, że o czymś myśli.
- Co się dzieje? – Spytał siadając obok i obejmując ją mocno. Ułożyła głowę na umięśnionej klatce Federa i wciągnęła powietrze rozkoszując się słodkim zapachem, którym był wypsikany. W jego ramionach czuła się bezpiecznie, czuła się kochana. Kiedy pojawiał się on znikały wszystkie troski, każdy ból. Jak nikt potrafił odczytać, co się z nią dzieje. Wiedział, kiedy jest szczęśliwa, smutna, zła. Czytał z niej jak z otwartej książki, a potrafiły to tylko dwie osoby. On i Violetta, która jest na zmiany nastroju bardzo wyczulona.
- Martwię się, bo Leon jest z Violettą. Jeszcze nie wrócił, a wiesz jak to on… W stosunku do niej…
- Nie chcesz by cierpiała? – Zapytał przerywając jej wywód. Trafił w sedno. On też wiedział, co się dzieje w szkole brunetki, w szkole, którą sam ukończył dwa lata temu. Nie rozumiał, co się stało. Nauczyciele zawsze tępili takie zachowania, a teraz? Cierpi niczemu winna dziewczyna. Znał ją. Francesca mu ją przedstawiła i osobiście twierdził, że jest na swój sposób wyjątkowa. Oczywiście, do Fran jej daleko, ale jak inaczej może mówić zakochany po uszy chłopak? W każdym bądź razie lubił ją i był dumny ze swojej ukochanej, że staje w obronie słabszych, że nie widzi świata takim, jakim nie jest, że nie patrzy tylko na grubość portfela, ale przede wszystkim na serce. Pieniądze kiedyś znikną, a osoba zostanie. I co nam po niej, kiedy okaże się, że bez pieniędzy nie umie sobie poradzić, jest jak dziecko we mgle? Mamona nie jest dobrym wyznacznikiem. Nigdy nie była i nigdy nie powinna być, chociaż dzisiaj, w dwudziestym pierwszym wieku coraz częściej właśnie tym się kierujemy. Rozejrzyjmy się dookoła. Ile osób przyjaźni się z kimś dla nazwiska, pieniędzy? Ile osób z naszego otoczenia nazywa się naszymi przyjaciółmi, a ile tak naprawdę może się tak nazywać. Dzisiaj światem rządzi obłuda, dwulicowość. Dopóki masz coś do zaoferowania jesteś na szczycie, jesteś ‘cool’. Stracisz to i wtedy stracisz przyjaciół. Ale spokojnie. Przypomną sobie o Tobie, kiedy będą czegoś potrzebować. I to do Ciebie należy decyzja czy pomożesz, czy nie. Niby trzeba pomagać, ale granica pomiędzy pomocą bliźnim, a wykorzystaniem przez nich jest bardzo cienka. Musisz uważać.
- Po prostu znam swojego brata – zaczęła po dłuższej chwili ciszy. – To nie jest zły chłopak. I nie mam pojęcia, dlaczego tak się zachowuje. Dla szpanu? Przecież to nie ma sensu, to nie on. Kiedyś taki nie był. – Przerwała. – Pamiętam jak był zakochany w niej, jako dziecko. A teraz? Kiedy spotkali się w szkole średniej? Nie poznaję go. – Po jej bladych policzkach spłynęło kilka łez, które kciukiem starł brunet. – Cieszyłam się na myśl, że będziemy rodziną. Być może, bo co o miłości wie siedmio-ośmiolatek. A on to zniszczył. W najgorszy z możliwych sposobów, a przy tym ją zranił. I wciąż to robi, a ona wciąż go kocha. – Nie odpowiedział tylko jeszcze mocniej przycisnął ją do swojej piersi. Rozumieli się bez słów. Zawsze tak było, nawet wtedy, gdy jeszcze nie byli parą. Pocałował ją delikatnie w czubek głowy.

***

Nie pomyliła się. Następnego dnia Leon poszedł na zajęcia dodatkowe i poprawił kartkówkę i sprawdzian. Nauczyciel był w szoku. Nie wierzył w to, że Verdas jest na tyle inteligentny, że tak szybko to załapie, ale udało się. Szatyn poprawił oceny i pierwsze półrocze zakończył z oceną dostateczną.
Nie pomyliła się także w sprawie prześladowania, aczkolwiek zelżało ono na sile i teraz było dla dziewczyny znośne. Co ją zaskoczyło to fakt, że to nie Leon był głównym prowodyrem. W ogóle on rzadziej się w tym temacie udzielał, wręcz nie raz karcił wzrokiem przyjaciół za docinki w stronę szatynki.
Kolejny tydzień nauki dobiegał końca, ale był to tydzień wyjątkowy. Dziś odbywała się dyskoteka z okazji zakończenia semestru, więc przez ostatnie pięć dni wszyscy żyli tym wydarzeniem. Dziewczynom udało się nawet namówić Violettę by przyszła i pokazała wszystkim, że nie jest tą osobą, za którą wszyscy ją uważają. W tym celu wszystkie spotkały się w domu Fran i tam razem się wyszykowały. Castillo wyglądała pięknie w czerwonej sukience bez ramion rozkloszowanej u dołu, do tego czarne, wysokie szpilki, torebka w tym samym kolorze i delikatny, srebrny łańcuszek z czarną zawieszką. Całość wyglądała wręcz idealnie. Dziewczyny potraktowały jej włosy lokówką i podpięły tak, aby odsłonić jej szyję, a jednocześnie by nie było za sztywno. Czarną kredką podkreśliły jej oczy, a powieki pokryły makijażem typu smoky, podkład by wyrównać jedynie koloryt skóry i tusz by jeszcze bardziej wydłużyć rzęsy i podkreślić oko. Pełne usta pokryły czerwoną jak krew szminką, a bronzerem dokończyły swoje dzieło. Szatynka założyła kolczyki do kompletu i psiknęła się perfumami kończąc tym przygotowania.
Francesca miała na sobie obcisłą sukienkę w kolorze mięty, włosy podniesione i częściowo spięte, całość zwieńczał delikatny makijaż.
Camila swoje długie, rude włosy zostawiła bez zmian. Makijażem podkreśliła swoje atuty i ubrała się w piękną satynową sukienkę koloru granatowego.
Federico zaniemówił, kiedy je zobaczył. Wyglądały jak księżniczki. Wszystkie trzy. Dziewczyny cieszyły się, że w domu były same. Będą miały genialne wejście, a Fede będzie miał, kogo pilnować, jak to słusznie stwierdził.
Kiedy weszli wszystkie oczy skierowały się w ich stronę. Zwłaszcza na Violettę, która zaskoczyła wszystkich swoimi wyglądem. Oczy Leona rozbłysły na jej widok, co nie uszło uwadze towarzystwu, w którym przebywał. Nie widzieli wcześniej tego spojrzenia. Znał je tylko Diego, który wiedział, że przyjaciel po prostu wciąż jest zakochany w Castillo, a teraz, gdy zobaczył ją w takim stroju wróciły wspomnienia i znowu zapragnął mieć ją u swojego boku. Brunet cieszył się z takiego obrotu spraw, miał nadzieję, że dzięki temu wróci stary Leon, bo prawdę powiedziawszy miał dość tego całego wrednego zachowania, niestety reszta miała inny pomysł.
- Leon jesteś pewny, że żadna Ci się nie oprze? – Zaczął pewny siebie Miguel. Verdas spojrzał na niego i pewny siebie skinął głową. – W takim razie załóżmy się. – Wyciągnął w jego kierunku rękę, którą szatyn po chwili zawahania chwycił. – Jeżeli wygrasz pozwolę Ci spędzić noc z jakąś laską w moim ferrari, ale jeżeli przegrasz wypadasz z grupy – patrzyli sobie w oczy. Miguel od dawna chciał się pozbyć lidera, chciał zająć jego miejsce, a teraz nadarzyła się ku temu okazja. Miał plan i nie ważne, co będzie on i tak wygra. – Musisz przespać się z Violettą. Oczywiście chcemy dowód na to. Film.
- Daj mi miesiąc. – Skwitował po dłuższej chwili zastanowienia. Nie mógł przecież stchórzyć. Spojrzał na Diego, który zrezygnowany kręcił głową. Nie podobało mu się to, co postanowił zrobić Leon, Verdasowi też nie, ale… Nie mógł stracić swojej pozycji. Nie czekając na odpowiedź podszedł do siostry, Federa, Cami i Violi i poprosił tą ostatnią do tańca. Zdziwiona dziewczyna przyjęła propozycję. Akurat puścili wolną piosenkę. Leon ułożył swoje dłonie na talii dziewczyny, a ona niepewnie przeniosła swoje na jego kark.
- Przepraszam – usłyszała po chwili. – Za wszystko. I dziękuję za chemię… Gdyby nie to nigdy nie zdałbym sobie sprawy z tego jak bardzo za Tobą tęskniłem. – Dokończył, a dziewczynie zrobiło się cieplej na sercu. Odzyskała przyjaciela. Tak przynajmniej myślała.
- Ja też tęskniłam – szepnęła odrywając się od niego i spoglądając w jego szmaragdowe oczy. Uśmiechnęli się do siebie.
Przyjaciele obserwowali ich z uśmiechem na ustach. Każdy cieszył się z czegoś innego, bo każdy coś innego wiedział i widział. Po prostu widzieli to co chcieli widzieć. Fedecesca wzięła z nich przykład i także ruszyła na parkiet zostawiając tym samym Camilę z Diego, który chwilę wcześniej do nich podszedł. Porozmawiali chwilę i za rękę udali się na parkiet. Chłopak postanowił nie mówić nic o zakładzie. Nie chciał zdradzić przyjaciela, ale jednocześnie chciał chronić dziewczynę. Owszem. Sam jej dokuczał, ale robił to tylko, dlatego żeby utrzymać się w towarzystwie. Sądził, że to, co wymyślił Miguel było zdecydowanie ciosem poniżej pasa, nieczystym zagraniem. Ale co mógł zrobić? Wiedział, że nie tylko on ma wątpliwości. Widział spojrzenie Leona i wie, co ono oznacza. Niestety nie wie, na ile zepsuty jest jego przyjaciel. Czy posunie się do tego żeby skrzywdzić ukochaną czy przegra zakład, straci pozycję, ale być może wróci jego lepsza wersja i wszyscy będą szczęśliwi? Liczył na tą drugą opcję, więc nie miał powodów by go zdradzać. Miał nadzieje, że chłopak sam się opamięta.
Do końca zabawy bawili się już razem. Uśmiechnięci, po prostu szczęśliwi. Leon po imprezie odprowadził Violettę do domu, pożegnał się z nią dopiero pod drzwiami bloku i to po dłuższym czasie. Nie potrafili się rozstać. Nie chcieli. Tak dobrze wspominało im się swoje dzieciństwo, pierwszy pocałunek, pierwszą randkę. Tęsknili za tym oboje. Nie było na świecie drugiej takiej osoby. Wiedzieli o sobie wszystko. Rozumieli się bez słów, ale z czasem ta umiejętność zanikła, a teraz na nowo mogła rozkwitnąć. Oglądając się, co chwilę za siebie Leon w końcu wrócił do domu. A Violetta? Dziewczyna po raz pierwszy od dawna wróciła do domu szczęśliwa i poszła spać z uśmiechem na ustach.

Diego w drodze powrotnej zdobył się na odwagę i wyznał swojej towarzyszce fakt, że ta nie jest mu obojętna, a nim uciekł musnął jej usta swoimi. 

Leon w drzwiach swojego domu spotkał chłopaka siostry, który właśnie wychodził. Pożegnał się i poszedł na górę. Federico wrócił do siebie, a rodzeństwo Verdas z uśmiechami na ustach poszli spać. 
W końcu wszyscy byli szczęśliwi.


*Jean Cocteau



Części będą jeszcze dwie. Liczę na szczere opinie. To chyba tyle jeśli chodzi o OS.

BLOG MA MIESIĄC! Dziękuję za to, że jesteście. W przeciągu tego miesiąca osiągnęłam:
- 20 obserwatorów
- 6.702 wyświetleń; najwięcej wyświetleń było 23 marca - 712 stan na 11.04.14r. Godz. 00.03
- 120 komentarzy (odjąć te moje odpowiedzi, ale już nie miałam czasu tego robić :D)
Jeszcze raz dziękuję! 
Kocham Was,
Candy. :*** <333

15 komentarzy:

  1. Ale boski! Szkoda mi Vilu.Co bedzie jak ona sie dowie.
    Ja to bym sie załamała jak by chlopak nagrał To. xD
    Kocham twój blog.

    Kiedy bedzie nastepna część??
    I rozdział.?? Odpisz prosze
    Jestes boska
    Pozdrawiam Lola :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :*
      Wszelkie informacje odnośnie terminów są podawane z prawej strony bloga. Aczkolwiek nie wiem czy tym razem się wyrobię na jutro, bo właśnie wróciłam z pogrzebu i nie mam na to siły, ale nieważne. Postaram się. Najpóźniej w niedzielę będę chciała dodać, a OS jakoś w przyszłym tygodniu. Może czwartek. Nie wiem jeszcze.
      Pozdrawiam,
      Candy.

      Usuń
    2. Aha okej.Dzięki,że odpisałas.

      Zapraszam do siebie,byłoby miło gdybys pozostawila jakis komentarz <3
      martinaileonever.blogspot.com

      Buziaki :**

      Usuń
  2. Szkoda mi Violi :3 hehe zaklądzik :D ciekawe czy LEoś nakreci Porno z Violetta :3
    hhehehehhe Diego i Cami <3
    Viola sie odstawila i teeraz taka sexi bobma :D sorki al emi odbij a:D :*:*:*:
    SUPER shooot i czekam na 2 część :3 :*:*:

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakładzik :D
    Czekam na next część :*
    Zapraszam ;
    www.dame-lo-que-deseo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepszy blog jaki czytałam przez ostatni czas.Gratuluję i dziękuje że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo !!
    Czeka na next !!~ Julka ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedy druga i trzecia cześć????

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy